|
Wpisany przez Kula
|
|
sobota, 20 marca 2010 13:31 |
|
Właśnie kończył się załadunek. Ostatnia skrzynia rudy znalazła się w luku. Magazynier podpisywał z surveyerem tally-sheets; szczękały ostatnie klamry, którymi przypinano do burt kontenery. Wojsko zakończyło odprawę. Żołnierze schodzili już z pokładu. Agent kończył drukować time log załadunku. Jeszcze kilka podpisów, pieczątek i ruszymy w drogę. Na zewnątrz wiał ciepły, suchy wiatr. W oddali jarzyły się neony miasta. Żal opuszczać Criticorum. Jak zawsze. Usłyszałem głosy. Ktoś kłócił się przy trapie z załogą i wojskiem. Przeprosiłem agenta i podszedłem do śluzy. Na dole stał niski, stary człowiek. Ubrany w zniszczony kombinezon, z małym plecakiem, usiłował wyrwać się moim załogantom. - Pan jest kapitanem? - Tak. W czym problem? - Musi mnie pan wpuścić na statek. Koniecznie! Muszę lecieć z wami! - Niczego nie muszę. A już na pewno zabierać takiego obszarpańca na pokład. Zmitygował się, zmartwił. Na chwilę. - Kapitanie! Ja naprawdę muszę! Lecicie na Grail, prawda? - To prawda. I co z tego? - Przez stargate na Pyre? - Tak. W dalszym ciągu… - Ja muszę się tam dostać! Zapłacę! Naprawdę, dobrze zapłacę! Jedno miejsce było. Biznes jest biznes. - Na Grail? - Nie! Na Pyre! Zaśmiałem się. Szczerze. - Chyba cię pokurwiło.
Nazwa: Kupiecki Poker Świat Gry: Gasnące Słońca Konwencja: SF & handlowa Autorzy: Owca, Kula, Fremen Strój: dowolny Mechanika: turowa, „tabu”, oraz uproszczone, komputerowe modele ekonomiczne Czas gry: ok 1h raz dziennie - kilka dni. Ilość Graczy: bez limitu
|