|
Krótki rzut oka na
Puckon 2005 - Polowanie na Adama Chmiela
To już druga edycja konwentu Puckon- a odbyła się 9-12 września 2005 w Osłoninie niedaleko Pucka. Niby wiadomo - każdy konwent ma pewną specyficzną dla niego atmosferę. Ale w sumie konwenty zaczynają się robić do siebie podobne- przyjeżdżasz, siedzisz kilka dni w szkole, spotkasz dawno nie widzianych znajomych, poznasz nowych, pójdziesz na prelekcje, zagrasz sesje RPG, spędzisz czas przy różnych napojach. A Puckon- wyróżnia się spośród innych. Ma pewną specyfikę, mało osób - dużo terenówek. Że niewielka liczba uczestników- niby źle- ale czy na tysiąc osobowych konwentach ogromna liczba konwentowiczów nie jest tylko ozdobą, tłumem na który nie zwraca się uwagi, a rozmawia się tylko z trzydziestką osób. Jest mało osób- jest fajna atmosfera- wszystkich znasz, każdego rozpoznajesz, atrakcje odbywają się na zasadzie: -hej co chcecie mieć teraz - LARPA czy pokaz filmów? - Poczekaj zdecydujemy jak zjemy :) - każdy uczestnik czuje się co najmniej jak specjalny gość, VIP. W tym roku tradycyjnie było łącznie z organizatorami około 30 osób. Przypomnę, że w 2004 spodziewano się około stu uczestników, a przybyło ośmiu . No cóż tym razem nauczeni doświadczeniem organizatorzy zorganizowali konwent nie w wynajętej szkole, ale na działce u Widłaka w Osłoninie nadmorskiej miejscowości niedaleko Pucka. A lokalizacja bardzo dobra. Dużo zalesionej przestrzeni – doskonałej do terenówek. A właśnie: terenówki esencja Puckonu. Na innych konwentach można się co najwyżej nabawić wady postawy od siedzenia godzinami na krzesłach, gdzie jedyny ruch to mieszanie łyżką zupki chińskiej. A na puckim konwencie - akcja, ruch, świeże powietrze. Niesamowity fun. Ach! ten nocny Capture the Flag- wiecie ile zabawy sprawia nocne przekradanie się do bazy wroga, przyczajanie się za drzewem w celu podebrania flagi, czy moment kiedy przeciwnik przechodzi obok ciebie w odległości jednego metra nie zauważając ciebie- po prostu super. Dzienny LAPR - tzw. Strategia - podział na dwie drużyny, kilka ról (Generał, Kapitan, Zwiadowca, Szpieg, itp.) bieganie, tworzenie strategii, podkradanie się. Gra daje dużo frajdy i dużo zmęczenia. Tylko trochę dziwnie patrzyli się przypadkowi widzowie na grupkę kilku osób czołgających się w trawie, biegających, krzyczących, łapiących jakieś dziwne białe chustki. Chociaż Mac miał nawet pomysł aby poprosić przejeżdżających właśnie ludzi o możliwości schowanie się w samochodzie i wykonania tajnego planu: kiedy będą przejeżdżasz obok bazy wroga on wyskoczy z samochodu i porwie flagę. Co prawda zrezygnował z pomysłu, ale wyobraźcie sobie miny przeciwników jakby wyskoczył z samochodu z obcymi ludźmi i podkradł ich flagi. Druga nocna terenówka- walka z Molochem. Ludzie <w tej roli połowa konwentowiczów> muszą wykraść filtry z bazy Molocha <w tej roli opuszczony budynek > strzeżonej przez cyborgi <w tej roli druga połowa konwentowiczów> Molocha. Noc, trudny teren, samo chodzenie było już wyzwaniem- pełno gruzu, trzeszczącego przy każdym ruchy- spróbujcie się tam przekradać, sprawy nie ułatwiał też pofałdowany pełen dziur tereń. Z jakim skutkiem- nie udało się wykraść filtrów, ludzie albo zostali przemienieni w cyborgi, albo umarli z braku możliwości filtracji powietrza. No i najbardziej zwariowany LARP- walka z pomiotem Molocha <w tej roli stary telewizor>, trzeba zobaczyć szczęśliwe miny ludzi rzucających cegłami w naszego straszliwego przeciwnika. Nie było łatwo, ale tak jak rok temu wspólnym działaniem zniszczyliśmy ten ohydny pomiot i uratowaliśmy świat od zagłady. A z innych atrakcji: odbyły się oficjalne mistrzostwa Polski w Saloona - nie chwaląc się ja niżej podpisany stałem się oficjalnym Mistrzem Polski w Saloona. Rywalizacja była zacięta, ale udało się. Co jeszcze. Ciągłe granie w inne gierki: strategie, karcianki, czy cieszący się największą popularnością Jungle Speed. Nie można też zapomnieć o pokazie filmów o Zombich poprzedzonych prelekcją Widłaka. Ach ten pojedynek pomiędzy zombi a rekinem. Polecam. Drugiego takiego konwentu w Polsce nie ma. Są inne na łonie natury- ale na nich ruch ogranicza się do otwarcia butelki z piwem. A na Puckonie - ciągła zabawa, akcja, ruch, umysł i ciało ciągle działają. Świetna zabawa, ekstra spędzony czas.
Wasz wywiadowca Dex
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
|