|
Krótki rzut oka na
Puckon 2006 - Nocny Desant
W dniach 01-03 Września odbył się Puckon 2006 - to już trzecia edycja tego konwentu. W tym roku Puck Osłonino- w budynku szkoły podstawowej. Tym co odróżniało ten Puckon od poprzednich jest liczba uczestników- 70 osób - a powinniście wam wiedzieć że na pierwszym Puckonie było 8(mimo spodziewanych 100), a Puckon 2005 był kameralnym wydarzeniem dla kilku wybranych, I tutaj wielkie brawa dla organizatorów- mimo niezbyt licznej obsady na pierwszym Puckonie i straty pieniędzy na wynajęcie szkoły- nie podali się i w tym roku zorganizowali konwent - arcydzieło - każdy uczestnik(którego się spytasz) uważa że to najlepszy konwent na jakim był Tym co wyróżnia Puckon od innych konwentów są terenówki- w lasach, których nie brakuje w okolicach Pucka. Terenówki są tak dobre że zmieniły niektórych ludzi w miłośników sportu.
CTF- pierwszej nocy- cztery drużyny, cztery bazy, w każdej bazie flaga- trzeba zdobyć flagę przeciwnika- proste zasady a ile zabawy. Pamiętajcie że to noc- więc typowe było że ktoś przynosił dwie flagi- jedna zdobyta w jednej bazie- a druga w innej, gdyż gracz w drodze powrotnej pomylił bazy i przypadkowo wszedł do innej bazy. Szczególnie pozdrawiam krzaki jeżyn- dzielnie broniące naszej.
Strategia- ta terenówka odbyła się w dzień- dwie drużyny, w każdej generał, szpieg, pułkownik, kapitan, zwiadowca-medyk, saper, dwie bazy w każdej flagi. Obrano przed zmasowanym atakiem wroga, czołganie się w piasku i podchodzenie bazy wroga od tyłu, szaleńcze ataki. Trzeba zobaczyć te zmęczone, ale zadowolone twarze uczestników żeby wiedzieć jaka to była fajna zabawa. A podział osób ma pewną zaletę- LARP podoba się i ludziom którzy nie uznają takiego słowa jak biegać jak i np. Elfowi wykonującemu wręcz olimpijskie skoki po flagę.
Nocny Desant- Noc, plaża, Osłonino. Reda napada Puck. Drużyna broniąca ochrania działa(w tej roli świeczki i supeł), drużyna atakująca próbuje zniszczyć te działa. Najbardziej widowiskowy LARP, terenówka jaką wszyscy widzieliśmy. Wyobraźcie sobie- kilka płomyków świeczek na pustej plaży, słychać tylko chlupot- czyżby ktoś podpływał łodzią- nagle podnosi się zasłona dymna na całej długości plaży- oświetla ją pomarańczowy poblask rac, nagle do brzegu uderza łódz desantowa- wypada drużyna i desantuje się na plażę, - przez kilka minut słychać krzyki-tu, baza nr 8, napadają nas, tam jest. Co chwila jakaś raca leci w stronę morze. Napad zostaje odparty. Reda znika w lasach, poszukuje jeszcze innych grup, które atakowały od strony lasu, przegrupowuje się, połączona drużyna po kolei atakuje bazy, Puck dzielnie się broni, ale wreszcie kolejne działa zostają zniszczone. Trzeba też wspomnieć o słynnej akcji Vitaliusa- który wszedł na drzewo i szeptał „Zginiesz, Zginiesz”. Na dole tego drzewa leżal Fenran(z tej samej drużyny), który nie ruszał się nie mogąć zlokalizować skąd dochodzi odgłos.
LARP- Zardzewiałego Toporu- kolejna edycja tego cyklicznego i znanego LARPu tym razem w Pucku. Oprócz terenówek jeszcza trzy LARPY, które odbyły się pod dachem. Gra Wywiadów- nie byłem, więc nie mogę się wypowiedzieć, ale wszyscy uczestnicy byli zadowoleni.
Pokaz filmów o zombi- oprócz „normalnych” zombiaków- Noc żywych Trupów i Dawn of the death, arcydzieło francuskiej sztuki filmow- Bagman i arcy-arcydzieło japońskiej kinematografii- Stacie- o japońskich nastoletnich dziewczynach zmieniających się w zombi. Na szczęście dzięki przebytym terenówkom poznaliśmy znaczenie słowa "praca zespołowa" i mogliśmy wspólnymi siłami oglądnąc film do końca, chociaż trzeba przyznać, że były osoby które nie wytrzymały i opuściły plac boju(salę filmową). Każde minuta filmu robiła kisiel z mózgu; trzeba naprawdę anty-geniusza aby stworzyć takie anty-dzieło. Film zakończyły oklaski- nigdy tak się nie cieszyłem gdy skończył się film- wreszcie koniec. Film naprawdę ciężki. Bo tak naprawdę to nie był film o zombi-mangówkach to był film o miłości.
LARP Warhammera- Pełen spisków, zdrad, dwulicowości, obietnic bez pokrycia, wspólnych ataków, zamachów(na córkę pewnej Graczki było aż 6 zamachów), porwań, plotek i dezinformacji, a trzeba wiedzieć że część graczy skrycie wspomagała siły chaosu. Dezinformacja sięgnęła szczytu, kiedy w pewnym momencie przeprowadzałem rozmowy, wspólne plany ataku( czasami żeby zniszczyć kogoś, czasami aby mój „partner” odciągnął wojska ze swojego terenu i mógłbym go zaatakować), machnąłem głową do jednego z graczy- wszystko gotowe, operacja trwa. A on - jaka operacja? I nagle zrozumiałem że nie pamiętam co mu obiecałem i jaka operacja ma być przygotowywana. Popatrzyłem na mapę i stuknąłem palcem w pewien kraj. Uff to było to. Worms Live- najbardziej zwariowany pomysł na Puckonie. W roli Wormsów uczestnicy konwentu, leżący na ziemi, ubrani w plastikowe worki krępujące ruchy, dozwolone ruchy: tylko pełzanie; zestaw broni: bazooki, granaty(kulki z papieru), strzelba, topór, banan, holy hand granade, owca (w tej roli Owca), staruszka(w tej roli Vino). Niesamowita zabawa.
No i ciągle otwarty "games room" gdzie można było odpocząć między terenówkami i zagrać w planszówki, jungle-speeda czy karcianki.
Myślę że twórcy pewnego trójmiejskiego konwentu w 2006r powinni wybrać się na Puckon i zobaczyć jak powinno się robić konwent. Wielkie podziękowania dla organizatorów - dali z siebie wszystko i zrobili naprawdę świetną imprezę. Nie ma drugiego takiego konwentu w Polsce: las, świeże powietrze, nocny desant na plaży ruch, akcja, ciągła zabawa. Polecam
Wasz wywiadowca Dex
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
|