Funreal Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Na czas dowiedzieć się o naszych imprezach, larpach i spotkaniach? Napiszemy do Ciebie, po to właśnie mamy newsletter.

Imię:

Email:

Walka o Władzę: Saligia i Kopciuszek

Wpisany przez Kula / środa, 03 lutego 2010 22:23
Nowiny / Gry

..."a seks plus pełna kasa, to wtedy sukces jest".

Wszyscy to znamy. Fenran popełnił przynajmniej dwa LARPy, w których władza i kasa (można czytać: bogactwo) w luźno powiązanej kombinacji odgrywały główną rolę.

Pierwszy osadzony jest w piekle. Jeśli komuś bliska jest seria komiksowa "Sandman", której głównym twórcą jest znany ze świetnych opowiadań i całkiem niezłych powieści Neil Gaiman, bez trudu odnajdzie się w realiach tej gry. Miałem przyjemność grać w niej rolę Archanioła Gabriela; spośród naprawdę wielu gier, w których brałem udział, Saligia jest jedną z tych które lepiej pamiętam. Jasne reguły, ciekawe postacie i Fen jako MG wystarczyło do doskonałej zabawy.

Puckon 2008, na którym Saligia była rozgrywana, był w ogóle wyjątkowym konwentem. Hasło przewodnie, jakie nadali mu chłopaki brzmiało "rewolucja". O ile plakaty przedstawiały klimat w konwencji kubańsko - che_ge_varowej...

Plakat Puckon 2008

... o tyle same LARPy, które odbyły się wtedy, robiły rewolucję zupełnie gdzie indziej. I dziwnym zbiegiem okoliczności, oba miały silne konotacje z ogólnie rozumianą kulturą judeochrześcijańską. Saligia skończyła się rewolucją w piekle. Rycerz Roland do spółki z pułkownikiem Kurtzem - to nie mogło skończyć się dobrze. Ale czy dobre zakończenia możliwe są w miejscu, które z definicji jest i powinno być złe?

Drugi LARP to "7". Szukałem gdzieś oficjalnego opisu tej gry, ale wziął i znikł w odmętach wszechsieci. To była gra, w której jako twórcy pozwoliliśmy sobie przesunąć granicę umowności, ale w drugą stronę, niż zazwyczaj ma to miejsce. Jedną z ważniejszych scen był obiad u sędziego. Gra zaczynała się chyba około 11 w sobotę. Do dziś pamiętam jak po siódmej rano (po jakiś 2 godzinach snu) pojechałem z Widłakiem do domu jego rodziców gotować spaghetti i ścinać galaretkę. Wiśniową - i nie pytajcie mnie czemu ten szczegół akurat zapadł mi w pamięć. A więc obiad i zaskoczenie w oczach graczy. Pachnący pieczony kurczak, gorący makaron, galareta z udekorowana bitą śmietaną... To tylko wybrane pozyzcje z menu, którym raczyli się ławnicy, zanim podjęli decyzję czy Pani Burmistrz Gomory i Pan Prezydent Miasta Sodoma A.D. (sic!) 2008 są winni występków przeciwko moralności czy nie. I czy Trybunał Rewolucji Moralnej Armii Boga powinien pozbawić ich życia.

Szczerze - chętnie poprowadziłbym tą grę raz jeszcze.

"SĘDZIA: Czy przynaje się pan do uprawiania nekrofili?
PREZYDENT SODOMY: W żadnym wypadku! Nic takiego nie miało miejsca!
BURMISTRZ GOMORY: Kłamie! Sama widziałam jak posuwałeś zdekapitowanego chłoptasia.
PREZYDENT SODOMY: Nadużycie semantyczne. Moim zdaniem ciało pozbawione głowy jest tylko przedmiotem."

Drugi z opublikowanych dziś LARPów Fenrana to Kopciuszek. Świetna gra, która na potrzeby Rabkonu 2007 została rozbudowana z orginalnej, kilkunastoosobowej wersji, do wariantu 2.0 przewidzianego dla trzydziestu graczy. Kopciuszek to kawał dobrej larpowej roboty. Gra osadzona jest we współczesnym świecie, nie wymaga więc ani specjalnie skomplikowanych strojów, ani rekwizytów. Dobry LARP polityczny z niebanalnym rozwiązaniem. Warto byłoby pokusić się o następną realizację z użyciem prawdziwej kamery i telewizora - ważną częścią gry są wywiady z odciętymi od świata politykami, które przeprowadza obecny w schronisku dziennikarz.

Wracając do samego Puckon 2008, to zasługuje on na osobną recenzję (postaram się namówić Fenrana żeby popełnił takową, dobrze mu wychodzą). Edycja 2008 miała w sobie wszystko to, za co ludzie kochają ten konwent. Niezwykłą atmosferę. Zero zamulania. Żadnego sennego snucia w poszukiwaniu CzegośTam. W grach biorą udział Wszyscy - bo w końcu po to przyjechali, żeby grać (wbrew pozorom, brzmi jak truizm, a obserwując wiele innych imprez, wydaje się miłym wyjątkiem i rzadkością). Nie ma czasu na sen. Są brudne ciuchy, podrapane atakującymi znienacka nocą krzakami, zadowolone gęby. Jakimś cudem jest jeszcze dość czasu na nocne rozmowy i wypchanie sobie zatok tabaką. Puckon 2008 wsławił się genialnym Alienem, rozgrywanym nocą na kilkadziesiąt osób na terenie CAŁEJ szkoły. Kto był wtedy na Puckonie, brał w nim udział - wspomina do dzisiaj. Nawet nieprzytomna Matka Obcych.

Dość wspomninania, następny Puckon się zbliża, a i kolejne nowiny niebawem - za parę dni szykuje się odsłona nowej strony Hardkonu.